Get Adobe Flash player

Archive for the ‘Języki i dialekty’ Category

Jeżeli jednak pozostaję z innym językiem w relacji typu konflikt (najróżniejsze formy lekceważenia, ucisk, wojna), przejdę bezpośrednio do jego dyskredytacji: jest on pozbawiony terminów abstrakcyjnych, konkre­tyzujący, nieprzydatny nauce. Częste jest wydawanie sądu o innym języku na podstawie kategorii własnego. Sąd taki będzie, rzecz jasna, mylny: czy jest sens mó­wić, że „drzewo” to termin abstrakcyjny, a „baobab”, „oliwka” czy „sekwoja” — konkretny? Wszystkie sło­wa są abstrakcyjne. Mylenie pojęć bierze się z bez­krytycznego łączenia w jedno języka wyższego z ko­dem wyższym, a języka niższego z kodem niższym. Języki istotnie mówią. Narzucają pewną wizję świa­ta, system klasyfikacji i reguły służące ustaleniu re­lacji. Stąd ich ważność w procesach tworzenia narodu, a Szwajcaria, jak zwykle, jest wyjątkiem najbardziej rzucającym się w oczy.

Wszystkie prace na temat relacji między językiem a nacjonalizmem są już klasyczne, a być może do­brym przykładem byłby tutaj Quebec. Partia Quebecu przyjęła, że podstawą narodu oraz państwa jest kul­tura, rozwijanie bowiem kultury (i języka) z jednej strony zakłada minimalizowanie braku państwa naro­dowego, z drugiej zaś może być narzędziem jego two­rzenia od chwili, gdy państwo stanie się tworem na­rodu. Ale i tutaj nie wszystkie sytuacje są identyczne Dobrze to ilustrują przykłady pewnych form nacjona­lizmu katalońskiego i baskijskiego. Dla niektórych nacjonalistów katalońskich podstawowym problemem jest tożsamość, tę zaś osiąga się za sprawą języka.

Konsekwencją takiego stanu rzec2,y jest możliwość „skatalonizowania” (catalanización) imigran­tów, jako że język i kultura są właściwościami naby­tymi. Natomiast dla niektórych nacjonalistów baskij­skich podstawowy problem stanowi różnicowanie, to zaś osiąga się tylko przez rasę. Różnicowanie przez język jest wtórne. Skutek tego to odrzucenie imigran­tów, którzy zagrażają rasie (język zostaje zachowany, ale rasa się zanieczyszcza). Podłoże klasowe obu na­cjonalizmów jest różne, ale nie pora teraz na zajmo­wanie się tą sprawą. Wystarczy powiedzieć, że zin­strumentowanie języka jako czynnika jedności zała­muje się po przejściu przez różne rzeczywistości społeczne. W każdym razie, oczywista jest owa funkcja unifikacyjna, czy to w tworzeniu, czy to w utrzymywaniu narodu albo grupy.

Reasumując to wszystko, co zostało dotąd powie­dziane, możemy stwierdzić, że język jest instrumen­tem pośredniczącym między solidarnością mechanicz­ną a organiczną, między więzami krwi a więzami ugo­dy, między Gemeinschaft a Gesellschaft, który rozwią­zuje sprzeczności społeczne we wspólnych umowach. Z drugiej strony różnice kulturowe między językami pozwalają umieścić w nawiasie strukturalne różnice między kodami. Wszystko to dzięki podwójnej funkcji języka: instrumentalnej i ekspresywnej, która winna odpowiadać — choć zwykle tak się nie dzieje — po­dwójnemu celowi, tj. wolności i tożsamości jakiejkol­wiek polityki językowej. Jak powiedziałem — nie za­wsze tak jest.

Wolność podporządkowuje się tożsa­mości, to, co instrumentalne, temu, co ekspresywne, kod językowi, społeczeństwo zbiorowości, konflikt umowie. Nie jest to kwestia wolności w tym, co in­strumentalne wobec kodów społeczeństwa w konflik­cie, ale tożsamości z tym, co ekspresywne we własnym języku danej zbiorowości związanej umową. Dlaczego tak często neguje się jeden z terminów, aby niemal z nabożeństwem zatwierdzać inny? Gramsci dawał na to odpowiedź, także instrumentalną: Za każdym razem, gdy w ten czy irmy sposób wypływa kwestia języka, oznacza to, że z czasem pojawią się również inne: formowanie się albo powiększanie klasy kierującej, re­organizacja hegemonii kulturowej, potrzeba ustanowienia szer­szej relacji między intelektualistami a masami.

W rezultacie badana rzeczywistość okazuje się cał­kowicie heterogeniczna. Dodatkowy na to przykład przyniesie kolejny podrozdział, w którym posługując się rezultatami ankiet przeprowadzonych w byłym Instytucie Badania Opinii Publicznej (Instituto de Opinión Publica), dziś Centrum Badań Socjologicz- nych (Centro de Investigaciones Sociológicas), przeana­lizujemy problem ponownie, tym razem na przykła­dzie Hiszpanii.Cuatro idiomas para un Estado („Cztery języki dla jednego państwa”) — tak zatytułował swą cenną pra­cę R. LI. Ninyoles to jest właśnie ten problem, któ­ry opiszemy tutaj w całej jego złożoności, aczkolwiek ze względu na sposób, w jaki przeprowadzone zostały wspomniane wyżej ankiety, będziemy musieli opraco­wać dane dla sześciu różnych sposobów mówienia.

Po­wtarzam, że szanuję zdanie językoznawców i socjolin- gwistów twierdzących, że w Hiszpanii są tylko cztery języki, wydaje mi się jednak, że wygodniej — z socjo­logicznego punktu widzenia — badać sześć języków, z pominięciem i tak asturyjskiego babie (albo róż­nych typów bables) oraz aragońskiego fabla .W każdym razie, różnica, ja­ka dzieli te języki, począwszy od baskijskiego, którego nie rozumie 97 procent Hiszpanów, a skończywszy na kastylijskim, którego nie rozumie tylko 1 procent, jest oczywista. W rezultacie jedynie kastylijski jest języ­kiem większości, w tym przynajmniej znaczeniu, że rozumie go więcej niż połowa Hiszpanów. Pozostałe  językami mniejszości.

Jak widać, walencki wyróżnia się spośród języków mniejszości najwyższym procentem użytkowników bez wykształcenia. Z danych wynika także, iż kataloński ma największy procent użytkowników z wykształce­niem podstawowym, baskijski — zawodowym, galisyj­ski — średnim, a majorkański — wyższym. Nie są to różnice wiele mówiące. Jednocześnie warto zauważyć, że język większości — kastylijski — przewyższa wszystkie pozostałe pod względem liczby użytkowników nie posiadających żadnego wykształcenia albo posiadających zaledwie wykształcenie podstawowe, pozostałe zaś przewyższa­ją go pod względem liczby użytkowników z wykształ­ceniem wyższym. Gramsci ma zatem również rację w kwestii języka i zmiany hegemonii kulturowej.

Do tej pory rozpatrywaliśmy użycie języka w sto­sunku do całości terytorium Hiszpanii. Zobaczmy, jak wygląda sytuacja w poszczególnych regionach kraju. Poniższa tabela przedstawia nam, jaki procent miesz­kańców używa stale któregoś z wymienionych języ­ków w każdym z podanych regionów. Dane pochodzą z roku 1979. Żeby ją lepiej zrozumieć, trzeba zdać sobie sprawę, że procent osób posługujących się stale danym języ­kiem obliczono w stosunku do całości każdego z wy­mienionych regionów. Zero oznacza brak danych w odpowiedniej rubryce, myślnik zaś (—), że liczba użytkowników wynosi mniej niż 1 procent. Po obejrzeniu tej tabeli (s. 67) nasuwa się komentarz, że wśród języków, które określiliśmy jako języki mniej­szości na terenie Hiszpanii, istnieją dwa takie, które na odpowiadającym im terytorium są językami więk­szości.